Paralaksa tła

Maszyny już czyhają na nasze miejsca pracy – czy nadchodzi era robotów?

centymetr na szczypiorze
Trzy triki, które ułatwiają odchudzanie
Sierpień 6, 2018
mężczyzna pijący zioła na wrzody żołądka
Choroba wrzodowa – naturalne metody leczenia
Sierpień 16, 2018
 

Całkiem niedawno jeden traktor zastąpił całą chmarę chłopów i zwierząt pracujących w pocie czoła w gospodarstwie rolnym, obecnie zwierzęta do celów pociągowych prawie wcale już nie są zaprzęgane.

Obecnie również okazuje się, że roboty są nie tylko tańsze w eksploatacji od zwykłych pracowników, ale też szybsze i dokładniejsze od nich, mogą spełnić taką samą rolę. I to na znacznie większą skalę.

Kawiarnia bez baristów? Proszę bardzo, w dzisiejszych czasach jest to już możliwe. W Cafe X składamy swoje zamówienie i momentalnie w ruch wprawiane jest ramię odpowiedniego robota. Bezgłośny obrót silników i kubek trafia we właściwe miejsce ekspresu do kawy. Kiedy tylko napełni się pyszną kawą dowolnego rodzaju, precyzyjne ramię robota błyskawicznie i bez uronienia nawet kropli trafia wprost do rąk klienta, który ją zamówił. Dowolna kawa, rekordowy czas, zero pomyłek. Widzimy same zalety takiego rozwiązania.

Cafe X jest jedną z głównych atrakcji znanego centrum handlowego Metron w San Francisco. Drugi lokal otwarto w Hong Kongu. Niewielki zespół pasjonatów, którzy stoją za całym nowatorskim projektem, jest wprost obsypywany pieniędzmi przez tuzy Doliny Krzemowej. Można się dziwić, że ludzie wolą kupować kawę od bezdusznego robota schowanego za szybką kawiarni, a nie od uśmiechniętego i uprzejmie nas obsługującego baristy. Kiedy jednak przychodzi do płacenia za swoją kawę, wszystko staje się jasne: kawa od robota jest niemal połowę tańsza.

Może się to wydawać mało znaczącą ciekawostką, ale rzeczywistość jest oczywiście zupełnie inna. Euro poseł Platformy Obywatelskiej - Michał Boni, przygotował już specjalne rezolucje Parlamentu Europejskiego nastawione na zmierzenie się z nowym problemem, jakim jest zastępowanie ludźmi robotami. Na razie jeszcze skala zjawiska nie jest duża, ponieważ w przeciągu najbliższych 2-3 lat obok 233 milionów europejskich pracowników pracować będzie około pół miliona robotów, ale proporcje dynamicznie się zmieniają i z każdym rokiem maszyn będzie coraz więcej.

Ramię robota

 

Roboty z Cafe X to przede wszystkim długie ramiona, nie bez powodu przypominające urządzenia pracujące w fabrykach samochodowych. Tam liczba pracowników drastycznie spadła w połowie minionego wieku, kiedy George Devol i Joseph Frederick Engelberger zaczęli tworzyć ramiona robotów wyręczające ludzi w pracach o wysokiej powtarzalności i niskim poziomie komplikacji. Obaj panowie już w latach czterdziestych pracowali nad automatyzacją, a wielkim zwieńczeniem ich wysiłków było opatentowanie w 1954 roku ramienia hydraulicznego. Oznaczało to niemal koniec żmudnej pracy na taśmie, którą mocno krytykował już 1936 roku Charlie Chaplin.

Czasami pojawiają się propozycje wprowadzania podatków od robotów, ale w praktyce takie podatki są dodatkowym obciążeniem dla korporacji, co jest problemem politycznym, a do tego zmniejsza ich efektywność, co powoduje podniesienie ceny wytwarzanych przez nie produktów.

Droga do współczesnych robotów biegnie przez świat literatury science fiction. Wspomniani wcześniej amerykańscy wynalazcy spotkali się przypadkiem na przyjęciu w 1956 roku i razem opracowali pierwszą, na razie zupełnie mglistą koncepcję robota przemysłowego. Przed końcem dekady stworzyli wspólnie spółkę Unimation i niemal od razu sprzedali swojego pierwszego robota. Nabywcą była znana firma General Motors.

Sprzedanym dziełem było wspomniane już wcześniej hydrauliczne ramię Unimate, narzędzie zdolne do wyjmowania odlewów i potrafiące spawać punktowo wskazane części. Najpierw pojawiło się w jednej fabryce samochodowej, a potem jego kopie rozprzestrzeniły się po reszcie fabryk i zakładów produkcyjnych. Z czasem ramię hydrauliczne stawało się coraz bardziej kompaktowe i poręczne. W roku 1966 Engelberg zabrał je nawet do bardzo popularnego programu telewizyjnego, w którym nalewało piwo, grało w golfa, a nawet zostało wykorzystane do dyrygowania orkiestrą. Nie była to bynajmniej tylko rozrywka. W plebiscycie zorganizowanym w 2005 roku uznano ramię hydrauliczne za jeden z najważniejszych wynalazków w historii ostatniego półwiecza cywilizacji ludzkiej.

Sama firma Unimation nie była zbyt dużym sukcesem. Jej sprzedaż była stosunkowo niewielka, szybko została przejęta przez inne podmioty gospodarcze, a dynamiczny rozwój robotyki w Japonii sprawił, że amerykanie szybko utracili pozycję lidera. Sam Engelbert nie był też specjalnie nastawiony na jej rozwijanie. Sprzedał ją, kupił jacht i chciał żyć jak rentier. Długo nie wytrzymał, bo już 2 lata później oferował pudełka na kółkach – roboty HelpMate, które zastępowały w szpitalach pielęgniarki przy niektórych pracach. Ich niezdolność do rozpoznawania otoczenia oraz ogólna nieporadność spowodowana zbyt niskim poziomem ogólnej techniki tamtych czasów sprawił, że już w połowie lat osiemdziesiątych urządzenia trafiły do lamusa.

Kto myśli za robota?

 

Niepowodzenia HelpMate związane były z tym, że był w stanie zrobić tylko to, co dokładnie kazał mu zrobić człowiek.

Od tego czasu wiele wody w Wiśle upłynęło i obecnie roboty są już w stanie nie tylko rejestrować swoje otoczenie, ale także uczyć się i wyciągać wnioski, a potem jeszcze na tej podstawie podejmować całkiem autonomiczne decyzje. Roboty już dawno pokonały człowieka w szachach, a przed dwoma laty powstała pierwsza sztuczna inteligencja wygrywająca w znanej na całym świecie grze planszowej GO.Chociaż sztuczna inteligencja to określenie bardzo mocno nadużywane, uczące się algorytmy są w stanie zmieniać nasze życie. Tłumaczą dla nas teksty, grają na giełdzie, piszą algorytmy sportowe, a nawet prowadzą nasz samochód, robiąc to perfekcyjnie i z największą dokładnością.

Roboty zaczynają nas powoli wypierać w wielu dziedzinach gospodarczych. Nikogo nie dziwi, że roboty w liczbie 30 tysięcy zastąpiły sortujących przesyłki pracowników sklepu Amazon. Wielu ekspertów bije na alarm, w tym Thomas Friedman, który wskazuje, że nasze skupienie na Brexicie czy Trumpie powoduje niezauważanie zmieniających całą cywilizację trendów. Autor apeluje, by się nad tym pochylić zanim jeszcze napięcia społeczne wywołane daleko idącą automatyzacją zaczną się robić naprawdę skrajne. Parlament Europejski już podejmuje te kwestie i nie chodzi tylko o wspomnianą rezolucję europosła Boniego.

Trzeba tutaj rozważyć bardzo wiele kwestii i to nie czysto teoretycznych bądź hipotetycznych, ale brutalnie codziennych. Przykład najlepszy to chociażby odpowiedzialność za wypadki samochodowe. W minionym roku autonomiczny samochód zignorował nadjeżdżającą białą ciężarówkę, bo niedostatecznie odbijała się na tle nieba. Wbił się w nią z impetem i ogromną siłą. Kto jest winny temu wypadkowi? Kierowca? Samochód? Producent jego oprogramowania? Michał Boni nie jest do końca zainteresowany tak postawioną sprawą. Ważniejsze jest dla niego to, czy i jak ofiary uzyskają odszkodowanie. Uznaje on, że powinien powstać specjalny fundusz odszkodowawczy, w którym uczestniczyć muszą producenci i użytkownicy robotów. Warto też stworzyć czarne skrzynki dla robotów, by poznać dokładnie proces podejmowania decyzji przez nie, ale w pierwszej kolejności muszą być stosowne odszkodowania.

To oczywiście tylko jedna z możliwych opcji. W przyszłości ważniejsze jest to, by oprogramowanie robotów było pisane w oparciu o kontrolowane, etyczne rozkazy tak, by urządzenia te chroniły życie ludzkie i dobytek ludzi, ale też dbały na przykład o dane osobowe.

Opodatkować roboty?

Rzut okiem na sortownie Amazona: pomiędzy wysokimi półkami śmigają niewielkie pomarańczowe roboty zbierające towary z półek i wiozące je do strefy pakowania. Przeszło 1,5 miliona produktów jeszcze do niedawna było obsługiwanych przez pracowników w meleksach, ale roboty okazały się lepsze. Pracują szybciej, nie narzekają, nie popełniają błędów, a na dobę potrzebują tylko godzinę wypoczynku przeznaczoną na ładowanie. Zdobycie robotów nie było oczywiście prostą sprawą. Na zakup firmy zajmującej się ich produkcją Jeff Bezos, twórca Amazona, wydał ponad 750 milionów dolarów. Eksperci prognozują, że jeśli cała transakcja już się nie spłaciła niższymi kosztami pracy, stanie się to niemal natychmiast. Taka sytuacja jest jednak często postrzegana jako nieuczciwa konkurencja. Michał Boni, ale też na przykład Bill Gates, podkreślają, że osoba zatrudniająca ludzi płaci im pensje oraz odprowadza za nich podatki. W przypadku pracowników-robotów żadnych takich obciążeń nie ma i coraz częściej postuluje się, by je wprowadzić. Robot jest bowiem nie tylko wydajniejszy, ale jeszcze tańszy w eksploatacji. Nie da się z nim konkurować. Gates przekonuje, że chociaż innowacje nie są złe same w sobie, proces wypierania ludzi z rynku pracy przez roboty jest niebezpieczny i powinien zachodzić stopniowo. Powinniśmy sobie dać czas na przemyślenie nowej sytuacji, a nie tylko bezmyślnie pogłębiać coraz bardziej dostrzegalne problemy społeczne.

Politycy cały czas zmieniają zdanie na ten temat. Najlepszym przykładem jest tutaj wielokrotnie wspominany europoseł Boni, który początkowo był przeciw opodatkowaniu robotów, ale jego opinia szybko ewoluuje w kierunku argumentacji Gatesa.

Robot a osoba

 

Robotyka to wciąż odległa przyszłość? Zdecydowanie nie. W USA jest 181 tysięcy taksówkarzy, 650 tysięcy kierowców autobusów i kilka milionów innych osób pracujących jako kierowcy w różnym zakresie, na przykład na stanowisku dostawcy. Do tego można doliczyć 600 tysięcy kierowców Ubera. Wszyscy oni mogą stracić źródła dochodu przez autonomiczne samochody. Jest to wizja realna w ciągu zaledwie kilku lat, chociaż pewnie potrwa to o wiele dłużej.

Isaac Asimov, pisarz science fiction, stworzył słynne trzy prawa robotyki, z których pierwsze i najważniejsze mówi, że robot nie może skrzywdzić człowieka. Jest to zagadnienie dwutorowe. Po pierwsze, robot nie może nikogo zranić, nawet jeśli człowiek będzie wchodził robotowi w drogę, drażnił go, przeszkadzał mu w pracy. Kwestie współpracy z robotami, komunikowania się z nimi zwykłych osób to realny, rzeczywisty problem. Druga kwestia to problem ekonomiczny. Robot poprzez zabranie człowiekowi pracy, krzywdzi go. Konieczne jest przeciwdziałanie takiej sytuacji poprzez odpowiednie szkolenia i zmiany społeczne oraz gospodarcze wśród społeczeństwa.

Nowy, wspaniały świat robotyki może być naprawdę dziwny, ponieważ pojawiają się nawet pomysły, by oprócz osób prawnych i fizycznych pojawiły się jeszcze osoby elektroniczne. Nie oznacza to oczywiście, że w przyszłości wszyscy muszą być programistami i nasze życie będzie ograniczone do współpracy z robotami. Ważne będzie jednak, by je realnie rozumieć, ponieważ będą one elementem codzienności. Trzeba będzie przygotować cały system edukacji do tego zadania. Zwykły człowiek będzie musiał się odnaleźć w świecie robotów, a programista będzie musiał wiedzieć, jak działać etycznie, by tworzyć dobre algorytmy.

W tym miejscu zaczynamy już powoli bardziej wchodzić w świat fikcji i samonapędzającego się strachu niż rozwijającej się nauki. Przypomina się wybitne dzieło Asimova, „Ja Robot”, w którym pragnący zrównania praw z ludźmi robot dopiął swego dopiero, gdy stał się śmiertelny ze względu na poważne uszkodzenia, jakie sam sobie zadał. Niektórzy naukowcy zapowiadają, że rodzaj ludzki w swojej obecnej postaci nie będzie już istniał. Zmarły niedawno Stephen Hawking straszył światem podobnym do tego z filmów o terminatorze. Jeszcze inni naukowcy przewidują erę cybernetyczną, w której krzem będzie się łączył z ludzkimi tkankami w celu stworzenia człowieka 2.0 na modłę „Neuromancera”.

Na pewno stoją przed nami wyzwania i konieczność odpowiedzenia sobie na pytanie, w jaki właściwie sposób będziemy panować nad istotami stworzonymi naszymi rękami, ale szybszymi, silniejszymi, a za niedługo także znacznie inteligentniejszymi od nas? W rzeczy samej, już dzisiaj roboty nie wychodzą spod ręki naszej, ale innych robotów.

Można się dodatkowo spodziewać uzewnętrznienia najgorszych ludzkich instynktów, na przykład religii, która też będzie miała coś do powiedzenia w dziedzinie rozwijającej się robotyki. Tym niemniej, niezależnie od naszych starań, rozwój będzie postępował i stawiać należy pytanie nie o to, czy powinniśmy podążać w kierunku masowej robotyki, ale o to, w jaki sposób kroczyć tymi ścieżkami i które z nich wybierać, aby rozwój ten był dla społeczeństwa jak najkorzystniejszy. Puszka Pandory została już otwarta i co bardzo ważne, nadzieja nie jest bynajmniej jedyną pozytywną rzeczą, jaka z niej uciekła, ale nie da się ukryć, że strachu i niepewności powinno być bardzo dużo. Powinno być, bo nie zawsze jeszcze rozumiemy, co się znajduje przed nami i na co musimy się przygotowywać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *